„— Boczek na podpłomykach i kawa — oznajmił. — Odpowiada ci takie śniadanie
Nie usłyszawszy odpowiedzi, zajął się rozrabianiem mąki wodą w błyszczącym płaskim garnku. Karol, pogrążony w ponurych rozważaniach, ocknął się dopiero wówczas, kiedy towarzysz wetknął mu w dłoń gorący podpłomyk, a obok postawił kubek parującego płynu.
— T lej do roboty, bo stygnie!
Uwinęli się szybko z boczkiem, podpłomykami i kawą. Carty gadał, Karol cały cz3s milczał. Odezwał się dopiero wówczas, gdy naczynia zostały wymyte, a ogień zgaszony.
— Kiedy ruszamy
— Dokąd — zdziwił się Carty.
— Do Custer City.
— Już ci mówiłem, że pojadę tylko ja. Przecież zgodziłeś się
— Prawda, ale ta bezczynność bardzo mnie męczy.
— Prześpij się albo pospaceruj po lasku. Może spotkasz antylopę. Tymczasem kapinkę odpocznę.
To powiedziawszy owinął się pledem i legł wśród traw. Karol najpierw powałęsał się tu i tam, wreszcie poszedł za przykładem Cartyego. Bezsenną n c odczuwał coraz dotkliwiej. Zasnął natychmiast i spał mocno. Nie zbudziło go nawet słońce, które pełnym blaskiem oświetliło dolinkę. Dopiero Carty począł go tarmosić za ramię
— Wstawaj!
Usiadł na pół przytomny
— Co się stało
— Minęło południc i czas mi w drogę.“(11)
Perfumy uni na literę C |rośliny egzotyczne |akwariowe