„— tak, poprosiłem ją, żeby mu napomknęła przy jakiejś okazji, mimochodem, przypadkiem, że wszystkie listy od znajomych niszczę. Ach, odtąd miałem spokój nigdy już do mnie nie napisał, zatrutą szpilkę wbiłem w tę małą autokreację. Ale teraz —
— nie, nie lekceważyć owego gestu oddzielenia się, obejrzenia siebie, jest w tym wstępne zapostulowanie wartości. Niech będą, niech istnieją ci, co się modelują nie w zwarciu z sobą, lecz z dystansu, z wyobrażeń o sobie —
— z hipotez roboczych, które z czasem zaczynają ich samych kształtować. Egzystencjo ze świadkiem, cudowna, święta odrobino udawania, początku wszelkich cnót...
— jeden z nielicznych sprawiedliwych i przenikliwych napisał parę lat temu, że doszedłem do intelektualnej ściany. Czy się nie omylił Literatura to nie tylko wypowiadanie myśli — można napisać swoje ostatnie słowo i nazajutrz zacząć od początku. Sięgnąć do innej frazy, do innej tonacji. A poza tym — zawsze można wypuścić swoje gołębie z cylindra. To pocieszające.
— aha, ten z baczkami, pod oknem, za Nyeskim i Żoliborzaninem, w trzeciej ławce licząc od katedry. Paradajski... Obecny! Podnosił się, olśniewający, baczki a la..., po maturze zapuścił sobie wąsik. Podczas wojny gdzie w oflagu na prowincji Zdaje się, że w Kieleckiem.“(9)
<<<< Vincent leżał w pochyłym
| Tak więc byłem z siebie >>>>
producent okien |majówka w beskidach |Mapa Polski