Blog finansowy |Kolektory słoneczne |hotele białystok
dobrze.wydarzeniadlawas.info

„Zapada noc. Maszerujemy do portu piechotą, z niewielkim bagażem. Mamy tylko teczki, chlebaki lub neseserki z niezbędnymi przedmiotami osobistego użytku. Przy portowym nabrzeżu wypiętrza się czarna sylweta przycumowanego statku. Jedyne świetlne punkty to dwie lampy zawieszone nad wiodącym na pokład trapem. W kompletnej ciszy ładujemy się do wnętrza. Jest nas sześćdziesięciu chłopa. Członkowie załogi rozprowadzają wszystkich do kabin. Trafiam do sześcioosobowego pomieszczenia, na koję przy okrągłym bulaju, leżąc więc będę mógł obserwować morze.
Chwilowo nie wolno wychodzić na pokład, bo o naszej podróży władze jugosłowiańskie nie mogą oficjalnie nic wiedzieć, reprezentują przecież państwo neutralne, my zaś jesteśmy regularną wojenną kontrabandą.
Ranek zastaje nas daleko w morzu. Z południa wieje porywisty wiatr, wstają coraz większe boczne fale. Nasza łajba, wysłużony grecki frachtowiec, podrasowany na pasażera o dumnej nazwie „Attica", raz po raz głęboko wali się na prawą burtę i trzeszcząc niepokojąco, z wyraźnym trudem wraca do poprzedniego położenia.
Przeraźliwy dzwonek zwołuje na śniadanie. Obijając się o ściany podążam wąskim korytarzem do krętych żelaznych schodków, prowadzących na górny pokład. Tam usytuowano prowizoryczną jadalnię, adaptując jedno z większych pomieszczeń w pokładowej nadbudówce.“(4)


fotografia ślubna kraków |